Michał Asman

Nie tylko o finansach

2012-01-25 19:16

Mimo spadków fundusze dały zarobić ponad 332%

Wyczytałem na forach, że inwestując przez TU X w funduszach parasolowych lub na funduszach otwartych odnotowano straty po 20-30% w ciągu trzech ostatnich lat! Przecież  to obojętnie w jakim TU czy banku zakupilibyśmy te fundusze to miałyby one taki sam spadek, a nie straty.  Żeby była strata to fizycznie musielibyśmy je zamknąć , ale jak tego nie zrobiliśmy to dobrze, bo daliśmy im czas na odrobienie spadków.

W każdym momencie trwania inwestycji można dokonać zamiany bądź konwersji z jednego typu funduszu na drugi w tym wypadku jak odnotowaliśmy spadki to sami sobie jesteśmy winni, bo jak wybraliśmy zbyt agresywny fundusz to mogliśmy bez żadnych kosztów przejść na fundusz pieniężny lub obligacji, potem po spadkach przejść na fundusz stabilnego wzrostu czy też zrównoważony lub akcji i mieć wzrost na swojej Inwestycji 30% lub 60% zamiast mieć 30% spadku na inwestycji przez ostatnie trzy lata.( Patrz wykres 3 i 4).

Dlaczego? Jeśli chodzi o fundusze inwestycyjne to ich dobór oraz zyski zależą od nas samych. Mamy fundusze obligacji, stabilnego wzrostu, zrównoważone, akcji ich wybór uzależniony jest między innymi od tego, przez jaki długi okres chcemy w nich lokować nasze zarobione pieniądze. Gdy są wzrosty lub spadki nikt nam nie zabrania przenoszenia naszych środków między funduszami, bo w każdym momencie trwania inwestycji można dokonać zamiany bądź konwersji z jednego typu funduszu na drugi, mniej lub bardziej agresywny zależnie od tego, co się dzieje na rynkach.

Oszczędzanie w funduszach jest o wiele bezpieczniejsze od inwestowania na giełdzie, na której to dopiero trzeba mieć obawę, że przy spadkach nagle wszystko nam się wyzeruje.
Moja rada jak nie mamy pojęcia o funduszach inwestycyjnych to uczmy się inwestowania na małych kwotach wpłacając np. 1000 zł, a nie wpłacajmy od razu dużych kwot żeby nie dostać zawału przy ewentualnych spadkach.

Co daje nam przechodzenie z funduszu na fundusz?
(Wykres nr.1), Jeśli w styczniu 2000r. myśląc o oszczędzaniu na własna emeryturę wybraliśmy fundusze akcji. Mimo rożnych sytuacji na rynku nie przechodząc z funduszu na fundusz zarobiliśmy na nich ponad 146,10%., ale gdybyśmy pilnowali swoją inwestycję to dziś na nich zarobilibyśmy ponad  332%.
Wykres nr. 1

Dlaczego bo w ostatnim kwartale 2007 r. nie przeniósł się z funduszy akcji jak miał stopę zwrotu na poziomie 271, 82% ( wykresy nr.2, 3, 4) na np. fundusze obligacji jak zaczęły się spadki? Tak samo powinni przejść ze swoich funduszy na obligację Ci, którzy inwestowali w fundusze stabilnego wzrostu czy zrównoważone. To samo powinni zrobić Ci, którzy dopiero, co zaczęli inwestowanie w funduszach w 2006 czy 2007, a nie powyciągali ze sporą stratą swoje pieniądze na spadkach. Ci, co w płacili w fundusze stabilnego wzrostu w 2006r. i 2007r. i nawet zostawili nic z nimi nie robiąc w tamtym roku prawie one nadrobiły wcześniejsze spadki,  ponieważ w funduszach stabilnego wzrostu jest o wiele mniejszy udział akcji w ich portfelu niż w funduszach akcji.
Wykres nr.2 -średnia stopa zwrotu 271,81%

Proszę zobaczyć, że przechodząc w fundusz obligacji( wykres nr.3) to, co udało mi się zarobić do tej pory to mam. Teraz czekam, kiedy wszystko się uspokoi żeby z powrotem zainwestować w fundusze akcji. ( patrz wykres nr3 i 4) I tak licząc na wzrosty w 2009 r. przechodząc z funduszu obligacji nie wiedząc czy już jest po spadkach przerzuciłem tylko cześć środków, bo z kont mogłem wiedzieć czy ktoś coś nie walnie w mediach i nie zacznie jeszcze spadać.

Wykres nr.3

Wykres nr. 4 średnia stopa zwrotu 60,22%

I tak przerzuciłem następną cześć, następna, aż w końcu całość. W 2011 r. jak wiemy było bardzo nerwowo przez to ze mało się mówiło w mediach o funduszach krajowych dopiero pod koniec roku odnotowaliśmy spadki. Ja sobie założyłem, że jak mi spadnie poniżej pewnej kwoty to, co by się nie działo przechodzę na fundusze obligacji i tak zrobiłem. Chyba za dwa dni miałem obawy czy dobrze zrobiłem i nawet chciałem zmienić decyzje, ale się wstrzymałem, że jednak jeszcze odczekam, a później, co spadło, a teraz  czekam żeby wykorzystać spadki i przyciąć na wzrostach.
Wykres nr. 5


Ktoś może powiedzieć, że przez ten sam okres więcej zarobił np. inwestując w złoto, ale nie chodzi o to by się ścigać tylko uczyć się  w mirę bezpiecznie inwestować.

Giełdą rządzą emocje, plotki, obawy, nadzieje, chciwość szybkiego zysku i strach. Przy takiej panice łatwo jest coś wmówić, postraszyć.  Spadki lub wzrosty na giełdzie uzależnione są od samych inwestorów jak przetworzą dane informacje puszczone na rynek.
Sent: Friday, February 12, 2010 6:13 PM
To: michal.asman@gmail.com
Subject: Witam serdecznie Panie Michale

Witam serdecznie Panie Michale
Jestem studentem z Krakowa, powiem Panu, że trochę próbowałem inwestować swoje oszczędności, niestety z tragicznymi rezultatami.

Pierwszy raz zainwestowałem swoje pieniądze w grudniu 2007 roku, niestety szybko zacząłem tracić swoje pieniądze ze względu na to, że kryzys się zaczął straciłem 10%, 20%, 30% już czułem się fatalnie, że przepuściłem tyle swojego życiowych oszczędności, ale czekałem jeszcze myśląc ze to sie skończy straciłem 40% i nie wytrzymałem i sprzedałem wszystkie swoje jednostki w funduszach akcyjnych i zakupiłem rynku pieniężnego.
Dziś wiem, że to był błąd, ale teraz już tego nie wrócę.

Po tym powiedziałem sobie, że przeczekam ten cały kryzys, ale w styczniu 2009r znowu zainwestowałem pieniądze, bo myślałem ze to juz koniec spadków, i spadło mi kolejne 20% i już miąłem dość tego wszystkiego: ( i znowu pozbyłem się sie jednostek w funduszach akcyjnych.. i to był najgorszy z najgorszych wyborów, bo kilka/kilkanaście dni później zaczęły się 10 miesięczne zyski, które przegapiłem, bo bałem się, że znowu jak zainwestuje to zacznie spadać.

Ostatnimi czasy myśląc, że sytuacja już się uspokoiła i wszystko wróciło do normy to postanowiłem, że po raz kolejny zainwestuję, ( i zainwestowałem 3 tygodnie temu).
Jednak znowu wybrałem taki felerny moment;/
Jednak tym razem zainwestowałem 50% swojego portfelu, i to, co zainwestowałem końcem stycznia, to mam zainwestowane.

I teraz prosiłbym Pana o poradę, co powinienem w takiej sytuacji zrobić, jak jest teraz (i jak to będzie).
Zostawić jak jest? Czy dokupić akcji lub funduszy akcyjnych? Czy pozbyć się?
Mógłby mi Pan coś doradzić?

Pozdrawiam,
zrozpaczony inwestor”

Warto pamiętać
W każdym momencie trwania inwestycji możesz dokonać zamiany bądź konwersji z jednego typu funduszu na drugi, mniej lub bardziej agresywny zależnie od Twoich preferencji inwestycyjnych, jeśli statut funduszu na to pozwala. Pamiętaj, iż operacje konwersji bądź zamiany mogą wiązać się z dodatkowymi kosztami.

W każdej chwili możesz wycofania się z inwestycji składając zlecenie odkupienia jednostek uczestnictwa. Jednostki zostaną odkupione po aktualnej wycenie, a środki pieniężne uzyskane z tej operacji mogą być przekazane na Twój rachunek bankowy lub wypłacone w placówce.
Rodzaje Funduszy
Bogactwo oferty funduszy inwestycyjnych pozwala dopasować inwestycję do indywidualnych oczekiwań i preferencji, które określają m.in. cel inwestycji, minimalny czas jej trwania, poziom oczekiwanych zysków i akceptowany poziom ryzyka.
Bogactwo oferty polega nie tylko na możliwości wyboru spośród produktów kilkunastu Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych, ale także spośród wielu rodzajów funduszy, które w istotny sposób różnią się między sobą.

Fundusze pieniężne
Najbezpieczniejszymi funduszami inwestycyjnymi są fundusze pieniężne, których aktywa lokowane są przede wszystkim w bony skarbowe i komercyjne, inne papiery dłużne z terminem wygaśnięcia krótszym niż 1 rok oraz w gotówkę. Rekomendowany okres inwestycji w tego typu fundusze to, co najmniej pół roku.

Fundusze obligacyjne
Fundusze obligacyjne są funduszami mogącymi dać wyższą stopę zwrotu niż fundusze pieniężne. Inwestują one środki przeważnie w długoterminowe obligacje skarbowe, natomiast rekomendowany okres inwestycyjny w przypadku tych funduszy wynosi, co najmniej rok.

Fundusze stabilnego wzrostu
Fundusze stabilnego wzrostu są skierowane do klientów poszukujących bezpiecznego wzrostu kapitału w średnim horyzoncie inwestycyjnym, przy zachowaniu minimalnego ryzyka. W portfelach inwestycyjnych funduszy stabilnego wzrostu przeważają papiery dłużne: obligacje i bony skarbowe. W odróżnieniu od funduszy obligacyjnych, udział akcji w aktywach funduszy stabilnego wzrostu może wynieść nawet 30-40%, a rekomendowany okres inwestycji wynosi, co najmniej 3 lata.

Fundusze zrównoważone
Fundusze zrównoważone to fundusze, które z reguły inwestują w równych proporcjach w akcje, jak i w dłużne papiery wartościowe. Są to fundusze charakteryzujące się większym ryzykiem inwestycyjnym, ponieważ większa część środków lokowana jest w akcje niż w przypadku funduszy stabilnego wzrostu. Równocześnie potencjał zysku w długim okresie jest znacznie wyższy, właśnie ze względu na inwestycje w akcje. Rekomendowany okres inwestycji w tego typu fundusze to, co najmniej 3-5 lat.

Fundusze akcyjne
W funduszach akcyjnych ryzyko jest w głównej mierze powiązane z oczekiwanymi zyskami oraz czasem inwestycji. Najbardziej ryzykownym typem funduszy, gdzie potencjał zysku w długim okresie inwestycji jest najwyższy, są fundusze inwestujące prawie wyłącznie w akcje, czyli fundusze akcyjne. Rekomendowany okres inwestycji w tego typu fundusze wynosi minimum 5 lat.

Fundusze zagraniczne
Fundusze zagraniczne oferują możliwości Inwestycji zarówno na głównych rynkach zagranicznych, jak i na rynkach wschodzących. Fundusze zagraniczne, które są tworzone i zarządzane przez zagraniczne Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych zarejestrowane w głównych centrach światowego zarządzania kapitałem, mogą spełnić oczekiwania najbardziej wymagających inwestorów, dla których ważne jest inwestowanie w niedostępne na polskim rynku instrumenty.

Fundusze parasolowe
Uczestnictwo w nich gwarantuje ułatwienia przy przenoszeniu środków z jednego funduszu do drugiego. Przenosząc środki w ramach “zwykłych” funduszy za każdym razem pobierany jest podatek od zysków kapitałowych (tzw. podatek Belki). Będąc pod “parasolem”, można dokonywać zamiany między funduszami bez płacenia podatku. „Podatek Belki” zostanie pobrany dopiero po umorzeniu jednostek uczestnictwa (parasola).
TU jest jak gdyby pośrednikiem gdyż w swojej ofercie posiada ofertę różnego rodzaju wybranych przez siebie funduszy inwestycyjnych. Dużym plusem, że jeśli wewnątrz TU przykładowo przechodzimy z funduszu Banku X do funduszu Banku Y nie płacimy podatku, oraz mamy mniejsze opłaty za zarządzanie. Jeśli przykładowo wybraliśmy fundusz Banku X, który wybraliśmy z oferty TU i mamy na nim spadek 20%. To obojętnie gdzie byśmy ten fundusz kupili czy bezpośrednio w tym Banku X czy w innym Towarzystwie Ubezpieczeniowym wszędzie odnotujemy taki sam spadek 20%. Więc nie rozumiem na forach dyskusje, że dane TU jest kiepskie, bo fundusz, który u n ich kupiłem miał spadek, jak wszędzie spadł o tyle samo.

Jeśli chodzi o fundusze parasolowe to TU, które je oferują wymagają od nas regularnych składek rocznych płatnych, co roku nawet przez 5, 10, a nawet 15 lat. Jej brak wiąże się konsekwencją opłaty likwidacyjnej, która może nas pozbawić nawet wszystkich oszczędności, bo wysokie są prowizje za jej brak. W zależności od towarzystwa, jeśli za dwa lata nie będziemy mieli na wpłatę składki, którą dobrowolnie sami sobie ustaliliśmy TU zwróci nam 20% z tego, co wpłaciliśmy. Tak, więc radzę zobowiązywać się do wpłacania systematycznego jak najniższych kwot, a ewentualnie jak nas stać wpłacać większe kwoty to wpłacać, jako składka nie regularna, którą możemy wpłacać i wypłacać kiedy chcemy bez żadnych opłat likwidacyjnych, oraz jak któregoś roku nie będziemy mieli na składkę system sam nam system ją pobierze.
Są jednak towarzystwa ubezpieczeniowe, które wymagają od nas regularnych wpłat, a wpłaty dodatkowe leżą na koncie nieoprocentowanym i tu już jest ryzyko wpłacać jakąkolwiek kwotę.
Tabela 1

Moja rada jak nie mamy pojęcia o funduszach inwestycyjnych to uczmy się inwestowania na małych kwotach wpłacając np. 1000 zł, a nie wpłacajmy od razu dużych kwot żeby nie dostać zawału przy ewentualnych spadkach.


Giełdą żądzą emocje, plotki, obawy, nadzieje, chciwość szybkiego zysku i strach. Przy takiej panice łatwo jest coś wmówić, postraszyć.  Spadki lub wzrosty na giełdzie uzależnione są od samych inwestorów jak przetworzą dane informacje puszczone na rynek.

Historyczne wyniki zysków na funduszach inwestycyjnych nie stanowią gwarancji identycznych zysków w przyszłości. Stopa zwrotu jest uzależniona od sytuacji na rynkach finansowych. Inwestor musi liczyć się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanego kapitału.

2011-12-24  Tylko człowiek niespełna rozumu spłaca szybciej kredyt!
Tylko człowiek niespełna rozumu spłaca szybciej kredyt lub też skraca jego okres kredytowanie, a potem nie ma co oszczędzać i w ten sposób nie ma nic odłożone na czarną godzinę! czytaj więcej
2012-01-03 16:07

Kurs 3,5 zł. za Euro najlepszy dla Polskiej gospodarki !

Potwierdzają się moje przekonanie na temat kursu złotego do Euro! Dlaczego tak długo był i jest utrzymywany tak słaby kurs naszej waluty do euro, skoro oczywistością jest, że przy takich kursach Polska wcześniej czy później będzie miała problemy z zadłużeniem? Obecny kurs ponad 4 zł za Euro nadal wpływa niekorzystnie na deficyt budżetowy i zadłużenie państwa, dlatego Polska, żeby spełnić wymogi potrzebuje kursu w granicach 3, 5 zł. za Euro, więc po co osłabiać żeby później umacniać.

Jak złoty zyskuje lub traci do Euro to tak samo proporcjonalnie traci i zyskuje do franka szwajcarskiego, dolara i innych walut w zależności od  kursu Euro do tych walut?

Przykład:

Kurs złotego za Euro dzielony przez kurs EURO/CHF= kurs złotego za franka szwajcarskiego;

Kurs złotego za Euro dzielony przez kurs Euro/USD= kurs złotego do Dolara;

Przez osłabienie kursu złotego do euro złoty stracił z automatu do wszystkich walut nie tylko do Euro i jest teraz ryzyko przekroczenia przez Polskę 55 proc. relacji długu publicznego do PKB.

Przez wysokie kursy wzrósł deficyt budżetowy i zadłużenie państwa( wzrasta koszty spłaty długu i odsetek rosną, gdy osłabia się złoty.

- Wpływ na wartość złotego mają różne czynniki. Powodem podobnego spadku wartości złotego w 2004 były na przykład opinie, że złoty jest przewartościowany – rynek reaguje nerwowo nawet na drobne spekulacje. Panika po wydarzeniach w Ameryce wywołała reakcję – złoty się osłabił. Ale analiza ostatnich jedenastu lat pokazuje, że kurs na poziomie 3, 5 złotego jest naturalny – taka jest jego wartość rynkowa. Poziom z roku 2009 jest, więc reakcją na nastroje społeczno-polityczne w Polsce i na świecie.

Giełdą żądzą emocje, plotki, obawy, nadzieje, chciwość szybkiego zysku, strach.
Kiedyś do kierowania ludźmi wykorzystywano warunki atmosferyczne mówiąc np., Że jeśli będą nie posłuszni do Bóg słońca wypali ich plony- wiedząc, że przyjdą susze, a teraz przy takiej panice łatwo jest coś wmówić, postraszyć.  Spadki lub wzrosty uzależnione są od samych inwestorów jak przetworzą dane informacje puszczone na rynek.

Moje przekonania na temat między innymi strefy Euro oraz kosztów pracy, które według mnie powinny być zmniejszone, a nie wzrosnąć potwierdza wywiad z profesorem Leszkiem Balcerowiczem w Dzień Dobry TVN w dniu 2011-12-31 http://dziendobry.tvn.pl/video/beda-to-lata-tluste-czy-chude,1,newest,17806.html, potwierdził również moje przekonanie, że Polska nie spełnia wymogów przy obecnych kursach dr Bogusław Grabowski w programie ”Mówisz Mosz” w dniu 12-11-2011, którego tematem było: Czy Polska powinna jak najszybciej wstąpić do strefy euro? http://www.tvp.pl/publicystyka/ekonomia-i-gospodarka/mowisz-mosz/wideo/12112011/5528857

Może celowo Amerykanie szukają pretekstu do osłabienia  Europejskiej waluty względem Dolara, które dużo straciło ze swojej dominacji na rynkach Światowych.

Walutami globalnymi są Euro i Dolar i pomiędzy nimi prowadzona jest gra.

Frank zyskał do Euro tylko przez głupotę inwestorów!!!(z dn.2011-04-05)

Przy kursie 3,5 zł. za Euro frank szwajcarski będzie po 2,9 zł- przy kursie 1,2 CHF za Euro / 2,33 zł. jeśli frank wróci do swojego stałego pasma wahań 1,5 CHF za EURO.

2011-12-24 1:54

Tylko człowiek niespełna rozumu spłaca szybciej kredyt!

Tylko człowiek niespełna rozumu spłaca szybciej kredyt lub też skraca jego kredytowanie, a potem nie ma co oszczędzać.  Nawet zwykle lokaty bankowe przewyższają koszty kredytu i zawsze będą przewyższać, jeżeli marża Banku jest stała przez cały okres kredytowania.

Oprocentowanie kredytów oparte są na stawkach WIBOR/LIBOR/EURLIBOR, które zmienia się codziennie niezależnie czy RPP podniesie, czy też obniży stopy procentowe. Jak już ona spadnie lub wzrośnie to dopiero wtedy automatycznie wszystkie Banki zmieniają nam oprocentowanie o taki sam procent we wszystkich kredytach, obligacjach.

Czy jest ryzyko? Byłoby gdyby marża banku była zmienna przez cały okres kredytowania.

Przecież nie wzrasta nam oprocentowanie kredytu przez wzrost stałej marży banku, lecz przez wzrost Stawki WIBOR/LIBOR/EURLIBOR, po której banki miedzy sobą pożyczają pieniądze, a na jej wysokość z kolei mają wpływ lokaty bankowe.

Następnie na wzrost lub spadek lokat bankowych ma wpływ wzrost lub spadek inflacji, a na nią  mają duży wpływ decyzje RPP.
Gdyby Banki ze względu na wzrost inflacji nie podnosiły lokat, to naraziłyby siebie na niewypłacalność, ponieważ wszyscy oszczędzający chcieliby zwrot swoich oszczędności na raz jak to miało miejsce jeszcze tak niedawno w Polsce.

Dużo osób jest zdania, że kredyt w Polsce są najdroższe i tu sami wprowadzą się w błąd. Dlaczego ponieważ porównuje je do oprocentowania kredytów w Euro czy we frankach szwajcarskich zamiast do depozytów w tej samej walucie?

Proszę zadać sobie pytanie na przykładzie 100 000 zł. ile możemy zyskać:
- wpłacając na lokatę złotową możemy otrzymać 6, 5%, dlatego do przykładu wibor/3M jest na poziomie 5%
- wpłacając równowartość tej kwoty na lokatę w EURO otrzymamy 1, 5 % w skali roku, dlatego eurolibor/3M jest na poziomie 1,41%

-czy we frankach szwajcarskich lokatę 0, 4 % w skali roku, dlatego libor/3m jest na poziomie 0, 05%.

Jeśli Bank pożycza nam kredyt o oprocentowaniu stawka procentowa + marżę stałą, to przez cały okres kredytowania czy stawka WIBOR/LIBOR/EURLIBOR będzie 7 czy 0, 05% marża stała banku nie zmienia się.

Podaje przykład

Jeśli Bank pożycza nam dziś np.100 000 zł na 10 lat 5, 98%( stawka WIBOR 4, 98% + marżę stałą 1%)
-mamy ratę stałą 1109, 20 zł to wyliczamy, że Bank niby zarabia na odsetkach 33 104zł. czyli oddajemy 33, 10% więcej od tego, co pożyczyliśmy, a to z kolej daje średni realny koszt kredytu porównywalny do lokaty 3, 31% w skali roku
Tak naprawdę Bank z tych 33 104 zł. ma po 10 latach ze swojej 1% stałej marży tylko 5 124 zł brutto, a po 30 latach z 110 440 zł odsetek Bank nam tylko 15 308 zł. pozostałą kwotę musi oddać temu, co od niego pożyczył.

Na czym więc banki zarabiają? Od tego jak efektywnie zarządzane są banki zależą ich ocena przez inwestorów, a więc i notowania ich akcji na Giełdzie Papierów Wartościowych. Akcje banków są chętnie kupowane przez zarządzających funduszami emerytalnymi i inwestycyjnymi. W ten sposób, pośrednio, udziałowcami banków są miliony klientów lokujących swoje oszczędności funduszy emerytalnych oraz inwestycyjnych na giełdzie czy też na lokatach bankowych.

Kredyty hipoteczne napędzają każdą gospodarkę, dlatego nikomu nie zależy żeby były one drogie i dlatego banki naliczają o wiele niższej swoje marże niż przy kredytach gotówkowych.

;… Skąd można wiedzieć, co będzie za 10 czy 30 lat?

Odpowiedz jest prosta, jeśli na dziś jest tani, to zawsze tak będzie. Jeśli stawki procentowe idą w górę ze względu na inflację, to wzrastają nam koszty wszystkich kredytu, a nie tylko hipotecznych. Tak samo muszą wzrastać lokaty bankowe, z których to banki pożyczają nam pieniądze na długie okresy.

Nie musimy wpadać w panikę, że koszty kredytów wzrastają, bo nigdy nie trwa to w nieskończoność. Raz idzie w górę za jakiś czas spada i wszystko się wyrównuje, dlatego warto wyliczać sobie średni roczny koszt kredytu z całego okresu kredytowania. Dlatego warto nie nadpłać kredytu żeby było nas stać zawsze na jego systematyczną spłatę jak stracimy pracę lub zmniejszą się nam zarobki.


Dziś te moje przekonywania się sprawdzą.

Podpisując umowę kredytową wybieramy jak najkrótszy okres kredytowania i jeszcze Bank nie zdążymy nam go uruchomić myślimy o jak najszybszej jego spłacie.

Czy tak naprawdę to nam się opłacało? ·Odpowiedź brzmi nie! - teraz, co niektórzy mają problem ze spłata swoich zobowiązań, nie mają na życie, ponieważ zmniejszyły im się dochody lub stracili pracę. Dlaczego?- bo nie mają nic odłożone na czarną godzinę.

Od zawsze przekonuje do oszczędzania.

Wielokrotnie mam do czynienia z klientami, którzy decyzję kredytową podjęli zbyt pochopnie. Gdyby dobrze przeanalizowali kredyt gotówkowy, samochodowy czy też hipoteczny, mógłby on być o wiele tańszy. Niestety takie osoby trafiają do mnie zbyt późno. Niekorzystnych decyzji można uniknąć konsultując posiadane oferty. W sytuacji, kiedy klient zaciągnął już kredyt, tam gdzie to jeszcze możliwe, staram się zmniejszyć jego koszty szukając rozwiązań. Jednemu z moich ostatnich klientów, który zaciągnął pożyczkę na kwotę 35 000 zł, udało się zmniejszyć koszty stałe o ponad 7 000 zł, znajdując tańszy kredyt na spłatę tego zobowiązania. Inny znów z moich klientów chciał wyciągnąć swoje oszczędności w kwocie 140 000, kiedy następowały największe spadki. Na szczęście udało mi się go od tego odwieść. Dzięki temu przez półtora roku zgromadziła kapitał na funduszach  ponad 220 000 zł. i dziś chociaż w tym roku znów zanotowaliśmy niewielkie spadki ma on wciąż ponad 220 000 zł.

LIBOR dla CHF

- oznacza stopę procentową będącą średnią arytmetyczną stóp procentowych oferowanych przez wybrane główne banki dla kredytów we Frankach Szwajcarskich na rynku międzybankowym w Londynie, ustalaną każdego dnia roboczego o godz. 11.00 czasu londyńskiego i publikowaną w serwisie Bloomberg lub innym serwisie informacyjnym,

WIBOR

– oznacza stopę procentową będącą średnią arytmetyczną stóp procentowych oferowanych przez wybrane główne banki dla kredytów w PLN na warszawskim rynku międzybankowym, ustalana każdego dnia roboczego o godzinie 11.00 i publikowana w serwisie Bloomberg lub innym serwisie informacyjnym.

EURIBOR

- oznacza stopę procentową będącą średnią arytmetyczną stóp procentowych oferowanych przez wybrane, główne banki aktywne w strefie EUR dla kredytów w EURO ustalaną każdego dnia roboczego o godz. 11.00 czasu brukselskiego i publikowaną w serwisie Bloomberg lub innym serwisie informacyjnym.

Michał Asman

2011-12-21 17:13

Złoty traci do Euro- Wibor w górę o 1,03%!(2011-12-14)

Złoty tracił na wartości do Euro, przez co rośnie inflacja i dlatego banki zmuszone są podnosić depozyty. Konsekwencją tego jest wzrost wskaźnika WIBOR, który rośnie w górę np. Wibor/3M z 3,97% od stycznia 2011 roku wzrósł do dziś o 1,03%.

Oprocentowanie kredytów oparte są na stawce, WIBOR, która zmienia się codziennie niezależnie czy RPP podniesie, czy też obniży stopy procentowe. Jak już ona spadnie lub wzrośnie to automatycznie Banki zmieniają nam oprocentowanie o taki sam procent wszystkich rodzajów kredytów gotówkowych, hipotecznych.

Od 1999r. przekonuje do tego, że kredyt hipoteczny to tanio pożyczony pieniądz tylko kwoty są duże, dlatego wydaje się nam, że nie wiadomo jak dużo oddajemy, a w rzeczywistości jego koszt jest mniejszy lub równy zysków, jakie otrzymujemy z naszych oszczędności. Dlatego jestem za tym żeby zaciągać kredyty na jak najdłuższy okres oraz aby nie nadpłacały rat trzymając oszczędności na czarną godzinę. Tak, więc każde nadwyżki kapitału powinniśmy trzymać na lokatach, funduszach czy też inwestować w systematyczne oszczędzanie trzymając je na czarną godzinę.

Dużo osób może powiedzieć skąd można wiedzieć, co będzie za 10 czy 30 lat.. Odpowiedz jest prosta, jeśli na dziś jest tani, to zawsze tak będzie. Jeśli stawki procentowe idą w górę, to wzrastają nam koszty wszystkich kredytów, a nie tylko hipotecznych. Tak samo muszą wzrastać lokaty bankowe, które dziś bardziej wzrosły niż koszty kredytów hipotecznych.

Dziś te moje powyższe przekonywania się sprawdzą.

Podpisując umowę kredytową wybieramy jak najkrótszy okres kredytowania i jeszcze Bank nie zdążymy nam go uruchomić myślimy o jak najszybszej jego spłacie.

Czy tak naprawdę to nam się opłacało? ·Odpowiedź brzmi nie! - teraz, co niektórzy mają problem ze spłata swoich zobowiązań, nie mają na życie, ponieważ zmniejszyły im się dochody lub stracili pracę. Dlaczego?- bo nie mają nic odłożone na czarną godzinę.

Pamiętajmy, że w gospodarce rynkowej raz idzie w górę, za jakiś czas spada i wszystko się wyrównuje, dlatego warto wyliczać średnią kosztu kredytu z całego okresu kredytowania.

Decyzje, RPP mają bezpośredni wpływ na kurs złotego między innymi do Euro, a to się przekłada na wysokość inflacji, oprocentowanie depozytów, obligacji.

Podaje przykład:
W 2007 roku stawka, Libor/6M z 2,2425(dn 15-01-2007r) do 2, 8183% (26-11-2007) wzrosła tylko o 0,5758%, a Bank Szwajcarski podniósł stopy procentowe cztery razy, po 0, 25% co nam daje 1 %.

Na odwrót mamy ze stawką Wibor/6M, bo bardziej wzrosła niż RPP podniosła stopy procentowe. Wibor/6M wzrósł z 4, 3100 w tym samym okresie, na 5, 70%, czyli mamy wzrost o 1, 39%, a RPP podniosła stopy trzy razy, po 0, 25% co daje nam 0,75%.

Co wpływa na kurs walutowy? Popyt i podaż na rynku walutowym? Źródło porta NBP (…) Natomiast waluta, która jest masowo wyprzedawana, deprecjonuje się. Gdyby ludzie zaczęli żywiołowo pozbywać się złotówek, to złoty uległby deprecjacji, czyli mielibyśmy do czynienia ze wzrostem kursu złotego np. wobec euro. Dalsza analiza będzie prowadzona zawsze przy założeniu ceteris paribus. Uwzględniając, zatem zmiany jednego z czynników zakładamy, że inne pozostały na stałym poziomie. Skupimy się również na płynnym kursie walutowym, który jest kształtowany wyłącznie przez interakcje popytu i podaży. Analiza będzie uwzględniać wyłącznie dwie gospodarki – strefę euro (Euroland) oraz Polskę. Przedmiotem naszego zainteresowania będzie kurs złotego wobec euro.

Tempo wzrostu gospodarczego

Zakładamy, że tempo wzrostu gospodarczego w Polsce jest wyższe niż w strefie euro. Liczne badania empiryczne dowodzą, że w tym przypadku szybkość importu towarów ze strefy euro będzie przewyższała dynamikę PKB. Dzieje się tak ze względu na występowanie tzw. importu zaopatrzeniowego. Żadna gospodarka nie jest samowystarczalna, zatem większy wzrost produkcji będzie wymagał jeszcze większego wzrostu dóbr pośrednich oraz kapitału koniecznych do ich produkcji. Oznacza to, że import towarów ze strefy euro będzie wyższy niż import towarów polskich dokonywany przez mieszkańców Eurolandu (z polskiego punktu widzenia jest to eksport). Efekt netto, (czyli pewnego rodzaju wypadkowa tych dwóch procesów) będzie oznaczał wyższy popyt na towary europejskie. Możemy się, zatem spodziewać, że ludzie będą sprzedawać złotego w zamian za euro. Popyt na euro zwiększy się, co doprowadzi do deprecjacji złotego, czyli wzrostu kursu złotego wobec euro. Wyższe tempo wzrostu strefy euro zaowocowałoby natomiast wzmożoną podażą wspólnej waluty europejskiej, którą większość ludzi chciałaby zamieniać na złotego, przez co uległby on aprecjacji a uczestnicy rynku zaobserwowaliby spadek kursu.

Realna stopa procentowa

Wyższa realna stopa procentowa (skorygowana o tempo wzrostu cen) w Polsce oznacza, że lokowanie pieniędzy w naszym kraju jest korzystniejsze, bo można osiągnąć większy zwrot z zainwestowanego kapitału (chociażby w postaci lokaty bankowej o wyższym oprocentowaniu). Ludzie (również mieszkańcy Eurolandu) będą, zatem wymieniać euro na złotówki, co zwiększy podaż waluty europejskiej, przez co Polska waluta ulegnie aprecjacji, czyli zaobserwujemy spadek kursu złotego wobec euro. Natomiast wyższa realna stopa procentowa w strefie euro spowoduje odpływ kapitału za granicę, co zwiększy popyt na wspólną walutę i przez wzmożoną podaż złotego przyczyni się do wzrostu jego kursu, czyli deprecjacji złotówki.

Tempo wzrostu cen
Wyższe tempo wzrostu cen w Polsce (czyli wyższa inflacja) sprawia, że towary krajowe stają się relatywnie coraz mniej konkurencyjne względem towarów europejskich, ponieważ ich ceny rosną szybciej. Zwiększa to popyt Polaków na towary zagraniczne i chęć wymiany złotówek na euro. Powoduje to zwiększenie popytu na wspólną walutę, co prowadzi do jej aprecjacji przy jednoczesnej deprecjacji złotego. W tym samym czasie również i Europejczycy ograniczają popyt na drożejące towary polskie – powoduje to spadek popytu na złotówki, co owocuje dalszą deprecjacją i wzrostem kursu wobec euro. Wyższe tempo wzrostu cen zagranicznych wywoła dokładnie odwrotną reakcję. czytaj więcej

2011-12-21 17:11

Przez osłabienie się złotego do EURO frank po 3, 70 zł !(z dn. 2011-12-13)

Dziś przeczytałem artykuł, że „Frank sięgnął bardzo ważnej granicy”

Szwajcarska waluta dotarła właśnie do poziomu 3, 70 złotego. Po raz ostatni frank był tak drogi na początku września. Złoty osłabił się również w stosunku do euro.

Jak już to powinno być, że Złoty osłabił się w stosunku do EURO, dlatego frank kosztuje 3, 70 zł?

Jak złoty zyskuje lub traci do Euro to tak samo proporcjonalnie traci i zyskuje do franka szwajcarskiego, dolara i innych walut w zależności od  kursu Euro do tych walut?

Przykłady:

Kurs złotego za Euro dzielony przez kurs EURO/CHF= kurs złotego za franka szwajcarskiego;

Kurs złotego za Euro dzielony przez kurs Euro/USD= kurs złotego do Dolara;

Przez zawyżanie kursu złotego do euro jest teraz ryzyko przekroczenia przez Polskę 55 proc. relacji długu publicznego do PKB. Złoty traci. Kto jest temu winien? Na pewno nie spekulanci jak próbuje się nam wmówić, chyba, że tak o sobie mówią eksperci i politycy, którzy wypowiadali się ze kurs powyżej 4 zł jest bardzo korzystny dla Polski.

Przecież jeszcze tak niedawno między innymi pan premier Pawlak czy też Jan Krzysztof Bielecki twierdzili, że taki kurs jest dobry dla naszej Gospodarki. Jak tak sądzą politycy to, co robi RPP, która powinna stać na straży naszego pieniądza, trzymać w ryzach jego wartość i być przede wszystkim nie zależna jak nakazuje konstytucja?

Przez wysokie kursy wzrósł deficyt budżetowy i zadłużenie państwa( wzrasta koszty spłaty długu i odsetek rosną, gdy osłabia się złoty).

Tu pojawia się moje pytanie?- Dlaczego tak długo był i jest utrzymywany tak słaby kurs naszej waluty do euro, skoro oczywistością jest, że przy takich kursach Polska wcześniej czy później będzie miała problemy z zadłużeniem i nie tylko? - kursy powinny się cofać sprzed 1999 roku a nie rosnąć w górę???

Złoty w stosunku do euro po ostatnim osłabieniu w 2009 r. powinien oscylować w granicach 3, 3 zł – 3, 8 zł. Jakby w takim paśmie wahań utrzymywany był złoty nie było by dziś problemu z naszym zadłużeniem, a tak utrzymywanie kursu przez prawie trzy lata na niezmiennym poziomie powyżej 4 złotych ma teraz niekorzystny wpływ na naszą gospodarkę, finanse publiczne (deficyt budżetowy i dług publiczny), inflację oraz na zaplanowany budżet na rok 2012, gdyż przy jego projekcie prognozowany był kurs 3, 6 zł za Euro.

Bo co to za sztuka kupić towar za 1€ (3, 6 PLN), a potem doprowadzić, żeby w krótkim czasie euro kosztowało 4, 6 zł czy 5 zł. Wszystko się opłaca, ale do czasu i teraz wychodzi, do czego taka nieodpowiedzialna polityka kursowa może doprowadzić.

Kiedy waluta zostaje zdeprecjonowana, pojawia się ryzyko inflacyjne, na które większość banków centralnych zareagowałaby podniesieniem stóp procentowych, by utrzymać niską inflację?

Co wpływa na kurs walutowy? Popyt i podaż na rynku walutowym?

W latach 2006 -2008 średni kurs złotego do euro utrzymywał się na poziomie 3, 7 zł, a już w latach 2009 – 2011 utrzymuje się on powyżej 4 zł. Moim zdaniem zdecydowanie szkodzi to eksportowi jak i całej gospodarce, przecież kursu utrzymywały się w długim okresie poniżej 4 zł, czyli import i eksport odbywały się miej więcej po tym samym kursie.

Całe szczęście, że oszczędzających oraz kredytobiorców chronią unijne wymogi, które wskazują na potrzebę zrównoważenia finansów publicznych i zadłużenie państwa. Istotne jest także obniżenie inflacji oraz poziomu bezrobocia poprzez większą elastyczność zasad zatrudnienia, jednak przy obecnych kursach do euro nie spełniamy tych wymogów.

Gdyby nie UE to z takim zgubnym podejściem polityków zera, które obcinał niegdyś Balcerowicz dawno by się nam zdublowały.  więcej
Średnio miesięczne kursy złote do Euro od stycznia 1999r. do października 2011

Gdyby nie błędne prowadzenie kursu które powinno się wahać w przedziale 3,30,-3,8 za euro po jego osłabieniu w 2009 r. Przy obecnych kursach Euro do franka szwajcarskiego i dolara za franka szwajcarskiego płacilibyśmy dziś 3,41 zł, a za dolara 3,23 zł przy kursie 4, 2 zł za Euro.

2011-12-21 17:09

Rząd spekuluje na złotym dług powyżej 55%?

Przez zawyżanie kursu złotego do euro jest teraz ryzyko przekroczenia przez Polskę 55 proc. relacji długu publicznego do PKB. Złoty traci. Kto jest temu winien? Na pewno nie spekulanci jak próbuje się nam wmówić, chyba, że tak o sobie mówią eksperci i politycy, którzy wypowiadają się ze kurs powyżej 4 zł jest bardzo korzystny dla Polski.

Przecież jeszcze tak niedawno między innymi pan premier Pawlak czy też Jan Krzysztof Bielecki twierdzili, że taki kurs jest dobry dla naszej Gospodarki. Jak tak sądzą politycy to, co robi RPP, która powinna stać na straży naszego pieniądza, trzymać w ryzach jego wartość i być przede wszystkim nie zależna jak nakazuje konstytucja?

Przez wysokie kursy wzrósł deficyt budżetowy i zadłużenie państwa( wzrasta koszty spłaty długu i odsetek rosną, gdy osłabia się złoty.

Tu pojawia się moje pytanie?- Dlaczego tak długo był i jest utrzymywany tak słaby kurs naszej waluty do euro, skoro oczywistością jest, że przy takich kursach Polska wcześniej czy później będzie miała problemy z zadłużeniem i nie tylko? - kursy powinny się cofać sprzed 1999 roku a nie rosnąć w górę???

Złoty w stosunku do euro po ostatnim osłabieniu w 2009 r. powinna oscylować w granicach 3, 3 zł – 3, 8 zł. Jakby w takim paśmie wahań utrzymywany był złoty nie było by dziś problemu z naszym zadłużeniem, a tak utrzymywanie kursu przez prawie trzy lata na niezmiennym poziomie powyżej 4 złotych ma teraz niekorzystny wpływ na naszą gospodarkę, finanse publiczne (deficyt budżetowy i dług publiczny), inflację oraz na zaplanowany budżet na rok 2012, gdyż przy jego projekcie prognozowany był kurs 3, 6 zł za Euro.

Bo co to za sztuka kupić towar za 1€ (3, 6 PLN), a potem doprowadzić, żeby w krótkim czasie euro kosztowało 4, 6 zł czy 5 zł. Wszystko się opłaca, ale do czasu i teraz wychodzi, do czego taka nieodpowiedzialna polityka kursowa może doprowadzić.

Kiedy waluta zostaje zdeprecjonowana, pojawia się ryzyko inflacyjne, na które większość banków centralnych zareagowałaby podniesieniem stóp procentowych, by utrzymać niską inflację?

Co wpływa na kurs walutowy? Popyt i podaż na rynku walutowym?

W latach 2006 -2008 średni kurs złotego do euro utrzymywał się na poziomie 3, 7 zł, a już w latach 2009 – 2011 utrzymuje się on powyżej 4 zł. Moim zdaniem zdecydowanie szkodzi to eksportowi jak i całej gospodarce, przecież kursu utrzymywały się w długim okresie poniżej 4 zł, czyli import i eksport odbywały się miej więcej po tym samym kursie.

Całe szczęście, że oszczędzających oraz kredytobiorców chronią unijne wymogi, które wskazują na potrzebę zrównoważenia finansów publicznych i zadłużenie państwa. Istotne jest także obniżenie inflacji oraz poziomu bezrobocia poprzez większą elastyczność zasad zatrudnienia, jednak przy obecnych kursach do euro nie spełniamy tych wymogów.

Gdyby nie UE to z takim zgubnym podejściem polityków zera, które obcinał niegdyś Balcerowicz dawno by się nam zdublowały.

Na koniec  2004 r. zadłużenie Polski w dewizach wynosiło 95 163 mln euro + 129 807 mln dolarów, a już na koniec 2007 r. wynosiło 156 309 mln euro + 229 938 mln USD.

W 2006 roku dr Wojciech Misiąg z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową szacował, że osłabienie złotego o 1 grosz powoduje wzrost długu zagranicznego o około 230 mln złotych.

Jak złoty zyskuje lub traci do Euro to tak samo proporcjonalnie traci i zyskuje do Dolara, franka i innych walut w zależności od kursu euro do tych walut?

Przykłady: kurs złotego za Euro dzielony przez kurs Euro/USD= kurs złotego do Dolara, kurs złotego za Euro dzielony przez kurs EURO/CHF= kurs franka szwajcarskiego.

Gdyby nie błędne prowadzenie kursu które powinno się wahać w przedziale 3,30,-3,8 za euro po jego osłabieniu w 2009 r. Przy obecnych kursach Euro do franka szwajcarskiego i dolara za franka szwajcarskiego płacilibyśmy dziś 3,41 zł, a za dolara 3,23 zł przy kursie 4, 2 zł za Euro.

Jak Szwajcarzy dali ciała z kursem, że nie utrzymywali franka szwajcarskiego na poziomie 1, 5 CHF za Euro i teraz płacą za to wysoką cenę? Polska na odwrót może mieć problemy gospodarcze, ponieważ po ostatnim osłabieniu złotego nie doprowadziła szybko do kursów poniżej 4 zł.

Euro jest gwarantem silnej gospodarki ! dn. 2011-07-24

Co z tym kursem Euro/PLN 2011-10-19

CZEKAĆ CZY BRAĆ (Rz. z dn.11-03-2004)

Co wpływa na kurs walutowy? Popyt i podaż na rynku walutowym? Źródło porta NBP (…)Natomiast waluta, która jest masowo wyprzedawana, deprecjonuje się. Gdyby ludzie zaczęli żywiołowo pozbywać się złotówek, to złoty uległby deprecjacji, czyli mielibyśmy do czynienia ze wzrostem kursu złotego np. wobec euro. Dalsza analiza będzie prowadzona zawsze przy założeniu ceteris paribus. Uwzględniając zatem zmiany jednego z czynników zakładamy, że inne pozostały na stałym poziomie. Skupimy się również na płynnym kursie walutowym, który jest kształtowany wyłącznie przez interakcje popytu i podaży. Analiza będzie uwzględniać wyłącznie dwie gospodarki – strefę euro (Euroland) oraz Polskę. Przedmiotem naszego zainteresowania będzie kurs złotego wobec euro.

Tempo wzrostu gospodarczego

Zakładamy, że tempo wzrostu gospodarczego w Polsce jest wyższe niż w strefie euro. Liczne badania empiryczne dowodzą, że w tym przypadku szybkość importu towarów ze strefy euro będzie przewyższała dynamikę PKB. Dzieje się tak ze względu na występowanie tzw. importu zaopatrzeniowego. Żadna gospodarka nie jest samowystarczalna, zatem większy wzrost produkcji będzie wymagał jeszcze większego wzrostu dóbr pośrednich oraz kapitału koniecznych do ich produkcji. Oznacza to, że import towarów ze strefy euro będzie wyższy niż import towarów polskich dokonywany przez mieszkańców Eurolandu (z polskiego punktu widzenia jest to eksport). Efekt netto (czyli pewnego rodzaju wypadkowa tych dwóch procesów) będzie oznaczał wyższy popyt na towary europejskie. Możemy się zatem spodziewać, że ludzie będą sprzedawać złotego w zamian za euro. Popyt na euro zwiększy się, co doprowadzi do deprecjacji złotego, czyli wzrostu kursu złotego wobec euro. Wyższe tempo wzrostu strefy euro zaowocowałoby natomiast wzmożoną podażą wspólnej waluty europejskiej, którą większość ludzi chciałaby zamieniać na złotego, przez co uległby on aprecjacji a uczestnicy rynku zaobserwowaliby spadek kursu.

Realna stopa procentowa

Wyższa realna stopa procentowa (skorygowana o tempo wzrostu cen) w Polsce oznacza, że lokowanie pieniędzy w naszym kraju jest korzystniejsze, bo można osiągnąć większy zwrot z zainwestowanego kapitału (chociażby w postaci lokaty bankowej o wyższym oprocentowaniu). Ludzie (również mieszkańcy Eurolandu) będą zatem wymieniać euro na złotówki, co zwiększy podaż waluty europejskiej, przez co polska waluta ulegnie aprecjacji, czyli zaobserwujemy spadek kursu złotego wobec euro. Natomiast wyższa realna stopa procentowa w strefie euro spowoduje odpływ kapitału za granicę, co zwiększy popyt na wspólną walutę i przez wzmożoną podaż złotego przyczyni się do wzrostu jego kursu, czyli deprecjacji złotówki.

Tempo wzrostu cen
Wyższe tempo wzrostu cen w Polsce (czyli wyższa inflacja) sprawia, że towary krajowe stają się relatywnie coraz mniej konkurencyjne względem towarów europejskich, ponieważ ich ceny rosną szybciej. Zwiększa to popyt Polaków na towary zagraniczne i chęć wymiany złotówek na euro. Powoduje to zwiększenie popytu na wspólną walutę, co prowadzi do jej aprecjacji przy jednoczesnej deprecjacji złotego. W tym samym czasie również i Europejczycy ograniczają popyt na drożejące towary polskie – powoduje to spadek popytu na złotówki, co owocuje dalszą deprecjacją i wzrostem kursu wobec euro. Wyższe tempo wzrostu cen zagranicznych wywoła dokładnie odwrotną reakcję. czytaj więcej

2011-12-21 17:08

Silny złoty w stosunku do Euro warunkiem wymiany.

Ostatnio słychać opinie, że kurs złotego powyżej 4 zł wobec euro jest wielce sprzyjającą okolicznością do przyjęcia wspólnej waluty. Dlatego właśnie wskazany jest pośpiech, zamiast postawy wyczekującej. Moim zdaniem zaś gdyby doszło do wymiany po obecnych kursach powyżej 4 złotych ucierpiałyby nasze oszczędności oraz gospodarka.

Chcąc spełnić wymogi do wymiany naszej waluty na EURO, wraz z utrzymaniem niskiej inflacji czy kursy powinny się cofać sprzed 1999 roku a nie rosnąć w górę???

Analizując średnie miesięczne kursy można odczuć, że wolny rynek chce właśnie kursu w granicach 3, 3 zł – 3, 6 za EURO. Jeśli te kursy utrzymywałby się w tych granicach do wymiany na Euro to w perspektywie czasu zwiększyłaby się konkurencyjność naszej gospodarki przez spadek cen, gdyż kurs poniżej 4 zł wpływa na obniżkę cen paliw i nie tylko.

Z moich obliczeń wynika, że gdyby nie obecny kurs złotego do euro, to za franka szwajcarskiego płacilibyśmy dziś 3 zł, za USD 2, 75 z przy kursie 3, 8 zł / 1€.

Przeanalizujmy okres, który mamy za sobą:
Przed 2000 rokiem, kiedy rosła inflacja, nasza waluta traciła na wartości oszczędzaliśmy w tedy dewizie, ale jeśli od 2000 roku mówi się, że inflacja ma spadać to rynek reaguje na odwrót, czyli nasza waluta powinna się umacniać. Trzeba pamiętać, że kurs w granicach 3, 6 zł do około 4 zł za l EURO utrzymywał się do lutego 2003 roku.
Na silnego złotego jednak skarżyli się polscy przedsiębiorcy, że utrudnia im on eksport. Rząd twierdzi, że jest on zbyt mocny - na czym cierpi nasza gospodarka.
Więc interwencja w celu osłabienia polskiej waluty doprowadziła aż do kursu 4, 8 zł za 1 Euro.

W latach 2006 -2008 średni kurs złotego do euro utrzymywał się na poziomie 3, 7 zł, a już w latach 2009 – 2011 utrzymuje się on powyżej 4 zł. Moim zdaniem zdecydowanie szkodzi to eksportowi jak i całej gospodarce, przecież też importujemy.

Doprowadzono w ten sposób do przekroczenia zadłużenia państwa, oraz wzroście deficytu, a było to sprzeczne z wymogami do przyjęcie do, ERM-2. Rzecznicy Rady UE wskazują m.in. na potrzebę zrównoważenia finansów publicznych (w tym niski deficyt budżetowy) i zadłużenie państwa.
Istotne jest także obniżenie inflacji oraz poziomu bezrobocia poprzez większą elastyczność zasad zatrudnienia.

Dziś cała historia się powtarza.

Dużo osób jest przeciwne wprowadzenia Euro, bo uważają, że będą mieć mniejsze zarobki, ale przecież i tak mało zarabiamy bez wymiany, wystarczy nasze zarobki podzielić przez dzisiejszy kurs. Tak, więc co ma Euro do naszych zarobków tyle, co nic. Prędzej bym powiedział, że to po wymianie szybciej dojdzie do zrównania naszych zarobków z krajami UE.

Jeśli by doszło do zrównania naszych zarobków( więcej zarabiamy to więcej wydajemy) przed wymianą to groziłyby nam drastyczne podwyżki cen towarów i usług przez słabą przejrzystość cen jak to mamy teraz, co za sobą idzie drastyczny wzrost inflacji, a na odwrót po wyminie, bo będziemy mieć tzn. hamulec przejrzystość cen z krajami UE.

Wystarczy teraz porównać ceny towarów w państwach, które przyjęły Euro do naszych i tak większość towarów i usług obecnie są u nas droższe.

Pracodawcy, uciekając od kosztów związanych z ZUSEM od ponad 12 lat zaczęli rejestrować pracownika na najniższą krajową, a nie taką jak faktycznie zarabia lub też zatrudniają na czarno. Tak, więc: Aby rozwiązać problemy na rynku trzeba wprowadzić przykładowo stałą stawkę na ZUS np. 400zł do 2500 zł netto, a pracownik dodatkowo niech sam odkłada na systematyczne oszczędzanie gdzie chce żeby mieć większą emeryturę. Nie robiąc nic z kosztami pracy to ten pracownik wcześniej czy później straci prace, automatycznie nie będzie wpływu składki do ZUS, oraz nie będzie napędzał koniunktury.

Stała stawka daje nam:

- podwyżki płac bez żadnych dodatkowych kosztów dla pracodawcy

- większą sprzedaż towarów i usług

- spadek bezrobocia - większe wpływy do ZUS-u i US

- każdy decyduje gdzie i jak oszczędzać na swoją emeryturę

- rozwiązanie problemu Służby Zdrowia

- konsekwencją będzie wyż demograficzny

- spełnienie kryteriów do przyjęcia EURO


Jeśli chodzi o kurs EURO/PLN to:
Im mocniejszy złoty tym więcej kupimy Euro przy wymianie. Mocny złoty przyczynił się
do spadku cen, spadku zadłużenia wraz z wzrostem konkurencyjność Polski.
Przecież więcej kupimy Euro przy kursie np. 3,4 zł, a nie jak będzie kosztowało 4zł.

Przykład:
Masz oszczędności, nieruchomości, itp. warte 800 000 zł
a) Kurs wymiany 4, 5 zł za Euro po wymianie będzie wart 177 777, 77 Euro.
b) Kurs wymiany 3, 4 zł po wymianie będzie wart 235 294, 11 Euro

Czy powinniśmy rozważyć, czy śpieszyć się do wstąpienia do strefy euro?

Nie koniecznie, wystarczy trzymać się wytycznych do jego przyjęcia, dlatego powinniśmy utrzymywać kursu pomiędzy 3, 30 a 3, 60 za jedno Euro. Co by się działo z naszą gospodarką jakby nasza waluta padła ofiarą spekulantów tak jak to ma teraz miejsce z frankiem, tyle, że na odwrót traciłaby na wartości do Euro mimo interwencji RPP by utrzymać niski kurs waluty.

Całe szczęście, że oszczędzających oraz kredytobiorców chronią unijne wymogi, które wskazują na potrzebę zrównoważenia finansów publicznych i zadłużenie państwa. Istotne jest także obniżenie inflacji oraz poziomu bezrobocia poprzez większą elastyczność zasad zatrudnienia, jednak przy obecnych kursach do euro nie spełniamy tych wymogów.

Gdyby nie kryteria UE to z takim zgubnym podejściem co niektórych ekspertów oraz polityków zera, które obcinał niegdyś Balcerowicz dawno by się nam zdublowały.

Na koniec  2004 r. zadłużenie Polski w dewizach wynosiło 95 163 mln euro + 129 807 mln dolarów, a już na koniec 2007 r. wynosiło 156 309 mln euro + 229 938 mln USD.

W 2006 roku dr Wojciech Misiąg z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową szacował, że osłabienie złotego o 1 grosz powoduje wzrost długu zagranicznego o około 230 mln złotych.

Zgodnie z ustawą o finansach publicznych, gdy dług przekracza 55 proc. PKB rząd musi przygotować zrównoważony (czyli bez deficytu) budżet na kolejny rok, co może oznaczać konieczność wprowadzenie drastycznych oszczędności.

Zgodnie z ostatnimi danymi resortu finansów na koniec września 2011 r. zadłużenie Skarbu Państwa wyniosło 762 mld 47,6 mln zł. Zadłużenie krajowe wyniosło 526 mld 449,1 mln zł, a zadłużenie zagraniczne 235 mld 598,5 mln zł (wzrost o 7,5 proc., wobec sierpnia 2011 r. i o 20,9 proc. od początku roku).

Zadłużenie w złotych stanowiło 69,1 proc. całości zadłużenia. Zadłużenie w euro wyniosło 21,4 proc., zadłużenie w dolarach 4,7 proc., a w innych walutach 4,8 proc.

Co wpływa na kurs walutowy? Popyt i podaż na rynku walutowym?

2011-06-08 12:50

Zobacz, ile tracisz!- Frank po 4,40?

Z chwilą zaciągnięcia kredytu, z góry jest wiadomo, do jakich kursów musiałoby dojść żeby stracić. Nie ma tak, że jak kredyt był uruchomiany po kursie 2 zł czy 2, 3 zł to już jesteśmy stratni, jeśli kurs wzrósł nawet do ponad 3 zł. to i tak płacimy mniejsze koszty od kredytu w PLN.

Przypomnę, że w 2008r. banki oferowały kredyty hipoteczne marża stałą 1, 4% we frankach, co dawało oprocentowaniu 4, 18 proc. (libor/3M 2, 78) oraz kredyty w złotych marża stałą 1, 2% co dawało nam oprocentowanie kredytu 7, 77 proc. (wibor/3M- 6, 57%) .

Jeśli zaciągnęliśmy wtedy kredyt dla przykładu 100 tys. zł na 30 lat.
Przy oprocentowaniu w złotych 7, 77 % otrzymamy ratę- 717, 79 zł mnożąc ją przez 360 miesięcy da nam kwotę 258 404, 40 zł.
We frankach przy oprocentowaniu 4, 18% otrzymamy ratę212, 98 CHF (453, 64 /2, 13CHF) mnożąc ją przez 360 miesięcy da nam kwotę 76 672, 80 franków szwajcarskich.

Teraz żeby obliczyć ile frank musiał by zdrożeć żeby te dwa kredyty zrównały się nam w kosztach wystarczy ich po prostu podzielić przez siebie.

Wartość kredytu w złotych 258 404, 40 dzielona przez kredyt we frankach 76 672, 80 da nam kurs franka 3, 3702, który musiałby się utrzymać przez cały okres kredytowania, czyli przez 30 lat?

Średnia kursu sprzedaży od kursu kupna 2, 13 zł z 2008r. do kursu sprzedaży 3, 30 zł, z 2011r. wynosi tylko 2, 75 zł. Tym, co zaciągnęli kredyty we frankach w 2004 r. średnia kursu powinna wyjść nawet mniejsza od kupna uruchomienia kredytu wyliczając ją według powyższego przykładu.

Aby zweryfikować prawdziwość mojej tezy proponuję,  żeby kursy spłaty poszczególnych rat swojego kredytu dodać do siebie, następnie podzielić przez miesiące jego spłaty w celu wyciągnięcia średniej kursu. Następnie otrzymaną średnią porównać z kursem uruchomienia swojego kredytu.

Dziś kredyt zaciągnięty w 2008 r. ze względu na zmianę stawki w oprocentowaniu przedstawia się następująco: we frankach 1, 58% (libor/3M 0, 18% + marża1, 4%), a w złotych 5, 65% (wibor/3M4.45 + marża 1,2%)

Decydując się dziś na przewalutowanie kredytu z franka na PLN praktycznie zaciągamy kredyt na nowo!  Radzę wszystkim spokojnie spłacać kredyty i nie panikować. Dziś porównując ich w kosztach średnia kursu franka musiała by jeszcze wzrosnąć do ponad 4, 40 zł.

UWAGA!!

Moja rada nie musimy wpadać w panikę, że koszt kredytu wzrastają, bo nigdy nie trwa to w nieskończoność, ewentualnie kilku miesięcy. Już niedługo na rynkach powinno się wszystko uspokoić i frank wróci do swojego stałego pasma wahań do około 1, 5 CHF za Euro. W gospodarce rynkowej raz idzie w górę, za jakiś czas spada i wszystko się wyrównuje, dlatego warto wyliczać średnią kosztu kredytu z całego okresu kredytowania.
Tylko przez błędy w analizach kursu franka względem euro inwestorzy rzucili się na niego niby żeby przytrzymać kryzys, że nawet Bank Szwajcarski nie był i jak na razie nie jest sam w stanie powstrzymać umocnienia kursu do Euro. Na tym żeby kurs wrócił do tego stałego pasma wahań do Euro zależy samym Szwajcarom gdyż przy obecnym kursie Franka Szwajcarskiego ich gospodarce grozi deflacja.

Moja prognoza kursu euro 3, 5zł., Franka szwajcarskiego 2, 33 zł.

Michał Asman
2007-11-20 23:46

Kupując za gotówkę, nadpłacając kredyt tracić miliony bo nie masz co oszczędzać!

Najczęściej przy zakupie nieruchomości, urządzeniu mieszkania, czy samochodu angażujemy jak najwięcej własnych środków. W tym celu likwidujemy swoje zyski z oszczędności, a jeśli nasze środki są niewystarczające do zamknięcia transakcji uzupełniamy kredytem. Nie jednokrotnie angażujemy swoje środki z oszczędzania żeby mieć tylko mniejsze oprocentowanie kredytu o 0,5% czy 2%. Podpisując umowę kredytową wybieramy jak najkrótszy okres kredytowania i jeszcze Bank nie zdążymy nam go uruchomić myślimy o jak najszybszej jego spłacie.

Radzę koszt kredytu hipotecznego porównać do kosztu kredytu krótko terminowego, oraz do swoich zgromadzonych oszczędności.

Do stawek WIBOR/LIBOR/EURIBOR, które oznaczają stopę procentową będącą średnią arytmetyczną stóp procentowych oferowanych przez wybrane główne banki doliczają swoją marżę stałą, która jest uzależniona od relacji kwoty kredytu (pożyczki) do wartości nieruchomości, którą będzie stanowić. Jak w innym banku w Polsce oprocentowanie tego kredytu będzie niższe lub wyższe, to tylko jest uzależnione, jaką bank naliczył marżę, która jest jego zarobkiem?
Owszem, ponosilibyśmy ryzyko, gdyby marża banku była zmienna w całym okresie kredytowani.

Zaciągając dziś kredyt o oprocentowaniu 6,5% w skali roku na 30 lat oddamy 121,9% odsetek, czyli od razu widzimy jego koszt po 30 latach. Co nam daje średnią roczną kosztu kredytu około?4,06%.

Przy kredycie o oprocentowaniu 3,46 proc. po 30 latach oddamy tylko około 63,85% Czyli ze 100 000 zł 63 850 zł (63,85%) po 30 latach, co nam daje 2,13% w skali roku. Możemy wnioskować, po co spłacać kredyt przez 30lat i płacić ratę 446,81 zł jak stać płacić nas ratę 986,99 zł. przez 10 lat. Otóż tę różnicę około 500 zł powinniśmy wpłacać w systematyczne oszczędzanie w swoja emeryturę. Oszczędzając w ten sposób po 30 latach możemy zgromadzić oszczędności w wysokości około 857 190 zł.

Jeśli mamy kredyt odnawialny na 10% w banku widzimy jego koszt tylko przez rok czasu, a przecież wystarczy do porównania założyć, jaki będzie jego koszt mając go przez 30 lat, to otrzymamy 300%, a taki koszt przy kredycie hipotecznym byłby na dziś po prawie 90 czy 120 latach jego spłaty.

Gdybyśmy wpłacili tylko raz 100 000 zł możemy zyskać minimalny zysk po 30 latach równowartość 1 006 270 zł.

Jeśli mamy oszczędności na funduszach, czy lokatach to zyski, jakie uzyskaliśmy dzielimy przez lata oszczędzania. Czyli jeśli na funduszach zarobiliśmy 70 % po 5 latach oszczędzania, uzyskamy średnią skali roku 14%, czyli o wiele wyższy zysk niż koszt kredytu hipotecznego.

Wartość nieruchomość można założyć że więcej wzrośnie przez 30 lat niż koszt kredytu.

Więcej na http://www.assman.com.pl

R22;… Skąd można wiedzieć, co będzie za 10 czy 30 lat?R21;.
Odpowiedz jest prosta, jeśli na dziś jest tani, to zawsze tak będzie.

Jeśli stawki procentowe idą w górę ze względu na inflację, to wzrastają nam koszty wszystkich kredytu, a nie tylko hipotecznych.
Tak samo muszą wzrastać lokaty bankowe, z których to banki pożyczają nam pieniądze na długie okresy.
(Czytaj: długi kredyt, krótka lokata na: http://www.nbportal.pl)

Michał Asman

2007-06-21 23:53

Stawki kredytów we frankach szwajcarskich i w złotych wzrosły tak samo,a RPP przecież nie podniosła u nas stóp procentowych.

Stawka Libor/6M 2,60% dla CHF z dn.23-05-2007
roku wzrosła do dn. 21-06-2007 r. na
2,7400%, czyli o 0,14% i o tyle samo wzrosło oprocentowanie
kredytów złotowych z tego samego okresu ze stawki WIBOR/6M z 4,5900
na 4,7300%.

Tak więc wzrosło oprocentowanie kredytów we frankach, ale
tak samo wzrosło oprocentowanie kredytów w złotych chociaż RPP nie
podniosła stóp procentowych,

Gdyby nie cofający się kurs z sprzed, 2000 r. (
analiza kursu w załączniku),
który jest teraz dla Franka i Euro z
1997 roku to już dawno RPP w Polsce podniosła stopy procentowe.
Ponadto różnica w oprocentowaniu o 0,25% w kredycie np. 100 000 zł
powoduje na racie różnice tylko około 11 zł. Jeśli chodzi o kurs to
radził bym sprawdzić w pierszej kolejności po jakim kursie był uruchamiany
kredyt i jakie raty płaciliśmy na
początku kredytu:

Wpływ na podstawowe stopy procentowe w Polsce ma gospodarka naszego
państwa i w żadnym stopniu nie jest lepsza od gospodarki w Unii Europejskiej,
czy Szwajcarii. Bo to od naszej gospodarki uzależnione są stopy procentowe i
inflacja, na którą ma wpływ między innymi kurs PLN do EURO i Franka
Szwajcarskiego
.

Tak, więc błędem jest straszenie Kredytami walutowymi i że
posiadacz kredytu w obcej walucie jest narażony nie tylko na ryzyko zmian
oprocentowania, ale także kursu walutowego, który jest wrażliwy nie tylko na
zmiany sytuacji gospodarczej, ale także na wydarzenia polityczne.
To powoduje na odwrót, to właśnie posiadacz kredytu w złotówkach jest narażony
na ryzyko zmian oprocentowania, przez wzrost kursu walutowego.


Zakładam, że kurs przy wymianie może się kształtować
maksymalnie w granicach 3 zł za 1 Euro, czyli za 1 Frank Szwajcarskiego
będziemy płacić 2 zł

Do
stawek WIBOR/LIBOR/EURIBOR, które oznaczają stopę procentową będącą średnią
arytmetyczną stóp procentowych oferowanych przez wybrane główne banki dla
zwykłych lokat bankowych,
Banki doliczają swoją marżę stałą, która jest uzależniona od relacji kwoty
kredytu (pożyczki) do wartości nieruchomości, którą będzie stanowić.
Jak w innym banku w Polsce oprocentowanie tego kredytu będzie niższe lub
wyższe, to tylko jest uzależnione, jaką bank naliczył marżę, która jest jego zarobkiem?
Tak, więc skoro koszt kredytu uzależniony jest od zwykłej lokaty Bankowej,
która w zyskach już teraz wyprzedza koszt kredytu( jak wzasta inflancja Banki muszą podnosić lokaty), nie
ponosimy żadnego ryzyka z jego zaciągnięciem. Owszem, ponosilibyśmy ryzyko,
gdyby marża banku była zmienna w całym okresie kredytowania.

Stawka + marża stała banku =oprocentowanie nominalne kredytu.

Michał Asman

www.assman.com.pl